Czytałam kiedyś artykuł o nauczycielach przedszkolnych i wczesnoszkolnych. O tym, jaki to wymagający zawód, że te 8 godzin w placówce to jedno, a przygotowywanie materiałów i pomocy na kolejne dni w pracy to drugie tyle – ale już w domu. Utkwiły mi w głowie słowa jednej z nauczycielek: „Ja śpię z laminatorem w dłoniach!”. A później odkryłam różne grupy i blogi na FB, gdzie zobaczyłam, że nie tylko panie z przedszkola sypiają z laminatorami!
Mamy laminują! I robią to naprawdę dobrze 🙂
Laminowanie, jak zacząć?
Laminator to urządzenie za pomocą, którego można zrobić niesamowite pomoce i zabawki dydaktyczne dla dzieci. Wystarczy urządzenie (koszt ok. 60 zł) i specjalne folie (20 zł za ok. 100 szt). Fajnie jak mamy drukarkę, ale jeżeli umiemy rysować to bez drukarki też damy radę wyczarować ciekawe pomoce. Świetne jest to, że dzięki zalaminowaniu są one trwałe i wielokrotnego użytku. Do bardziej zaawansowanych projektów gdzie będą ruchome elementy przydadzą się również rzepy samoprzylepne (10 zł za około 100 gotowych par).
Co można zrobić?
- Książeczki tematyczne – np. o emocjach, o różnorodności, o tym, że każdy jest inny
- Układanki, puzzle
- Labirynty – po zalaminowanej folii można pisać i malować mazakami do tablic suchościeralnych
- Zadania
- Kalendarz dla dzieci
- Pomoce Montessori – można kupić gotowe, ale można też zrobić samemu, a dzięki zalaminowaniu będą równie trwałe
- Lamibooki
Pomysłów jest bez liku. I to właśnie mamy robią najlepsze zabawki!
Na co uważać przy laminowaniu?
Laminowanie nie wymaga żadnych specjalnych umiejętności. Warto jednak pamiętać o kilku kwestiach. Na przykład kiedy mamy większą ilość kartek do zalaminowania pojawia się pokusa, żeby podawać je jedna za drugą (tak zanim wyjdzie ta pierwsza). Nie polecam. Jeżeli włożymy kolejną kartkę za szybko istnieje prawdopodobieństwo, że folie obu kartek zgrzeją nam się ze sobą i tylko zmarnujemy 2 folie.
Poza tym niektóre laminatory ładnie „wypluwają” gotowy zalaminowany produkt. Trzeba jednak pilnować, żeby zalaminową kartkę zabrać, bowiem najczęściej końcowy brzeg zostaje przy laminatorze i jak zostanie tam za długo to może się nieładnie pofalować.
Jeżeli laminujemy mniejsze elementy jak karty Montessori to warto zakupić zaokrąglacz. Folie A4 (jak również te w mniejszych formatach) mają fabrycznie zaokrąglone rogi. Jeżeli jednak chcemy wyciąć coś z zalaminowanej kartki to zaokrąglacz się przyda, ponieważ kanty folii są ostre i mogą skaleczyć.
Uważajcie! Laminowanie uzależnia!
Zastanawiacie się jaki laminator wybrać? Napisałam o tym TUTAJ



